Znalazłeś budowę. Teraz trzeba jeszcze wysłać tam sprzęt
Firma budowlana może mieć ludzi, maszyny, doświadczenie i wolny termin, a mimo to największym problemem pozostaje znalezienie kolejnej roboty w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Z drugiej strony można mieć świetnie działający dział handlowy i stale pozyskiwać inwestycje, ale jeśli sprzęt pracuje równocześnie na kilku budowach, szybko pojawia się inne pytanie: co właściwie mamy dostępne i gdzie to teraz jest?
Te dwa problemy zwykle są rozwiązywane osobno. Jeden dotyczy sprzedaży i szukania inwestycji, drugi logistyki i zarządzania parkiem maszyn. W praktyce są jednak częścią tego samego procesu.
Najpierw trzeba wiedzieć, gdzie pojawia się robota. Później trzeba wiedzieć, czym można ją wykonać.
Najpierw trzeba znaleźć inwestycję
Wiele firm nadal szuka nowych zleceń głównie przez polecenia, kontakty, grupy branżowe albo portale z ogłoszeniami. Problem w tym, że gdy gotowe zapytanie ofertowe trafia już do wielu wykonawców, konkurencja jest największa.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy firma dowiaduje się o inwestycji wcześniej.
Budowo.pl zbiera informacje o nowych pozwoleniach na budowę oraz przetargach budowlanych i pokazuje je na mapie. Dzięki temu wykonawca, firma sprzętowa albo podwykonawca może sprawdzić, co planuje się w jego okolicy, zanim inwestycja stanie się szeroko widocznym zleceniem.
Dla firmy działającej lokalnie oznacza to możliwość obserwowania jednego lub kilku powiatów. Dla firmy pracującej w całej Polsce ważniejsze może być wybieranie większych inwestycji albo śledzenie przetargów, w których znany jest już wykonawca.
Sama informacja o inwestycji jest jednak dopiero początkiem.
Masz robotę. Czy masz czym ją zrobić?
Załóżmy prosty przykład. Firma znajduje nową inwestycję oddaloną o kilkadziesiąt kilometrów od bazy. Potrzebna będzie koparka, ładowarka i agregat. W teorii sprzęt jest własny i powinien być dostępny.
W praktyce jedna maszyna kończy inną budowę, druga stoi na serwisie, agregat został tydzień wcześniej przewieziony na kolejną inwestycję, a ktoś jeszcze musi ustalić, kiedy wszystko faktycznie będzie można przerzucić.
Przy kilku maszynach można to jeszcze sprawdzić telefonem. Przy większym parku zaczyna się normalna logistyka:
- Gdzie jest koparka?
- Czy dzisiaj pracowała?
- Czy jutro faktycznie będzie wolna?
- Czy została już przewieziona na bazę?
- Czy agregat nadal stoi na poprzedniej budowie?
- Ile godzin zrobiła maszyna od ostatniego serwisu?
To właśnie w tym miejscu monitoring zaczyna mieć znaczenie nie tylko jako zabezpieczenie przed kradzieżą, ale również jako źródło informacji o wykorzystaniu sprzętu.
Lokalizacja to tylko pierwsza informacja
W zależności od rodzaju maszyny i sposobu podłączenia można zbierać znacznie więcej niż samą pozycję GPS. System może pokazywać lokalizację, historię przejazdów, czas pracy, zapłon, opuszczenie wyznaczonego terenu albo inne dane dostępne z instalacji maszyny. W bardziej rozbudowanych wdrożeniach można korzystać również z informacji odczytywanych z CAN albo dodatkowych czujników.
Nie chodzi jednak o to, żeby właściciel firmy oglądał dziesiątki parametrów technicznych. Ma dostać prostą odpowiedź:
- Maszyna jest na budowie.
- Dzisiaj pracowała sześć godzin.
- Od jutra będzie dostępna.
- Agregat nadal stoi w tej samej lokalizacji.
- Sprzęt opuścił teren inwestycji.
Tak właśnie powinien działać monitoring maszyn budowlanych - jako narzędzie, które pozwala szybciej ustalić stan parku maszyn bez wykonywania kolejnej rundy telefonów. Na tym opiera się Ochrona Maszyn: lokalizator z montażem i gotowy system z mapą, historią, geostrefami, alertami i ewidencją czasu pracy.
Wolna maszyna nie powinna długo stać
Telematyka ma jeszcze jedną ciekawą cechę. Pokazuje nie tylko to, co maszyna robi, ale również to, czego nie robi.
Jeżeli koparka przez kilka dni stoi na bazie, właściciel widzi to od razu. Jeżeli ładowarka kończy pracę na obecnej inwestycji w piątek, można zacząć szukać dla niej kolejnego miejsca jeszcze zanim wróci.
I tutaj wracamy do początku. Budowo.pl pomaga znaleźć inwestycje. Monitoring pomaga zobaczyć, jaki sprzęt firma ma faktycznie dostępny.
Połączenie obu informacji pozwala patrzeć na park maszyn nie tylko jak na majątek, który trzeba zabezpieczyć, ale jak na zasób, który powinien możliwie często pracować i zarabiać.
Nie każdy sprzęt wymaga tego samego rozwiązania
Koparka, samochód serwisowy, przyczepa, kontener i agregat pracują zupełnie inaczej. Dlatego nie ma jednego lokalizatora odpowiedniego do wszystkiego.
Maszyna z instalacją elektryczną może przekazywać informacje regularnie i udostępniać dodatkowe sygnały. Przyczepa albo kontener mogą wymagać urządzenia z własnym zasilaniem. Przy agregacie ważniejsza może być informacja o uruchomieniu i czasie pracy niż sama trasa.
Najpierw trzeba więc odpowiedzieć na pytanie, czego firma chce się dowiedzieć. Dopiero później dobiera się urządzenie i sposób zbierania danych. Tak pracuje TECTIQ, który projektuje i wdraża systemy IoT: zaczyna od procesu, a technologię - GPS, BLE, RFID czy CAN - dobiera do tego, jaką informację firma ma dostać.
Dwie strony tego samego procesu
Dla firmy budowlanej cały proces może wyglądać bardzo prosto:
- najpierw pojawia się informacja o nowej inwestycji,
- później ktoś ocenia, czy firma chce o nią walczyć,
- następnie trzeba sprawdzić dostępność ludzi i sprzętu,
- maszyny jadą na budowę,
- w trakcie pracy firma chce wiedzieć, gdzie są i jak są wykorzystywane,
- po zakończeniu zlecenia sprzęt powinien możliwie szybko trafić na kolejną robotę.
Środkowa część tej listy to codzienna praca biura i operatorów. Zaplanowanie zleceń i maszyn w kalendarzu ułatwia Dyspozytor Maszyn, a BRYGA łączy plan, pracę operatorów i dane z maszyn, żeby było widać, co naprawdę zostało wykonane i co jest gotowe do rozliczenia.
To właśnie dlatego wyszukiwanie inwestycji i monitoring maszyn są znacznie bliżej siebie, niż mogłoby się wydawać. Jedno narzędzie pomaga odpowiedzieć na pytanie: gdzie pojawia się robota? Drugie: co dzieje się ze sprzętem, którym chcemy ją wykonać?
A im mniej czasu firma traci na szukanie obu tych informacji, tym łatwiej wykorzystać maszyny tam, gdzie faktycznie mogą zarabiać.